Potencjalne prezenty świąteczne

Do świąt Bożego Narodzenia został miesiąc. Tak więc jak widać nadchodzą one wielkimi krokami. Niby OK, ale co się wiąże ze świętami każdego roku? Oczywiście wielkie sprzątanie całego domu. Aż mnie ciarki przechodzą jak o tym pomyślę... Dla mnie mycie okien jest najgorszym złem koniecznym... No, ale cóż jak już się to przebrnie to potem już z górki. To co lubię najbardziej to gotowanie świątecznych potraw - na Śląsku tradycyjnie zupa grzybowa, karp, surówka, ziemniaki, pierogi, no i moje ulubione makówki, na które z utęsknieniem czekam cały rok. A no i jest jeszcze jeden istotny problem... Mianowicie prezenty! Co roku to samo - nie wiem co komu kupić. Postanowiłam, że w tym roku nie będę cudować i kupię to, co mi pierwsze wpadnie w oko, chociaż już mniej więcej wiem co kupię wszystkim członkom rodziny. Matce książkę o czasach PRL-u, bo to jej ulubiona epoka historyczna. Siostrze perfumy, szwagrowi krawat, a siostrzeńcom dwie trampoliny, żeby każdy miał swoją, bo inaczej się pozabijają o to, kto ma pierwszy skakać. Na pomysł z trampolinami wpadłam jeszcze będąc w Holandii - tam każde dziecko ma takie cudo, więc pomyślałam, że można by to sprezentować siostrzeńcom, a święta są na to dobrą okazją. Tak więc już w Niderlandach kupiłam dwie trampoliny i mam nadzieję, że siostrzeńcy będą z nich zadowoleni.